• Wpisów: 52
  • Średnio co: 35 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 13:35
  • Licznik odwiedzin: 3 939 / 1888 dni
 
tommo17
 
- A więc już wiesz tak? – powiedział Niall. przecierając łzy z twojego policzka.
- Co mam wiedzieć?
- Ech, możemy pogadać? A najlepiej wiesz co? Zacznij się pakować. Lecisz z nami do Londynu.
- Co? Nigdzie nie lecę. Mam szkołę.
- Zayn , Zayn i Perrie mieli wypadek. – powiedział Lou ze łzami w oczach przytulając mnie.
Nie , nie docierało to do mnie. Zayn miał wypadek , a ja nic o tym nie wiedziałam. Przecież on może teraz umierać , a co z Perrie? Przecież on ją kocha. W tym momencie nie liczyło się dla mnie to , że nie mogę z nim być. Wyjęłam dużą torbę , wzięłam jakieś ciuchy , ładowarkę do telefonu i pieniądze.
- Kiedy? Jak? – powiedziałam ze łzami w oczach.
- Dostaliśmy telefon , nie wiemy co się stało. Od razu przylecieliśmy do ciebie. Harry i Liam pojechał do szpitala. A więc szybko Nikola , czas ucieka.
Napisałam kartkę do rodziców:
'' Kochani, musiałam wyjechać. Louis i Niall przyjechali po mnie. Zayn miał wypadek , jest w szpitalu. Dam wam znać jak się czegoś dowiem. ''
Założyłam buty i wyszliśmy na dwór. Dzień był strasznie pochmurny , wiał straszliwy wiatr , padał deszcz. Wsiedliśmy w samochód i udaliśmy się na lotnisko do Warszawy. Jeszcze nigdy w życiu nie jechałam tak szybko. Nie docierało do mnie , że mój przyjaciel , miłość , że on może zaraz umrzeć, a ja nic nie będę mogła z tym zrobić. Bolało mnie to cholernie. Pierwszy raz w życiu przejechałam 150km w godzinę. Ale cóż. Dla niego zrobię wszystko.
Poszliśmy na lotnisko gdzie za 15 minut mieliśmy samolot. Zanieśliśmy bagaż i udaliśmy się do samolotu. Usiedliśmy , stewardessa oznajmiła , że już wylatujemy. Nic nie mówiłam , zasnęłam  ze łzami w oczach.
- Niki , już jesteśmy. – obudził mnie Lou.
- Ech, już wstaje. – powiedziałam.
Wysiedliśmy z samolotu i szybko udaliśmy się do szpitala , w którym leżał Zayn i Perrie. Harry wydzwaniał do nas co chwilę z pytaniem , kiedy będziemy. Na pytanie co jest z Zayn'em i Perry nie odpowiadał. Bałam się jaka jest prawda. Nie dopuszczałam do siebie najgorszych myśli. Gdy dojechaliśmy na miejsce Niall zadzwonił do przyjaciela by po nas wyszedł. Nim się obejrzeliśmy Harry stał już przy nas.
- Cześć Nikola. - powiedział całując mnie w policzek.
- Hej Harry , chodźmy , chce go już zobaczyć.
- Eh , dobrze. – powiedział chłopak spuszczając głowę na dół.
Szyliśmy przed długie korytarze. Gdy doszliśmy na sam koniec Harry zaprowadził nas do pokoju gdzie leżał Zayn. Twarz miał całą w ranach , siniakach , we krwi. Miał bandaż na głowie i rękę i nogę w gipsie.
Nie mogłam uwierzyć, że to on.
Nieśmiało podeszłam do łóżka na którym leżał , usiadłam przy nim i złapałam za jego rękę na którą spływały moje pojedyncze łzy. Nagle wszedł lekarz.
- Dzień dobry. Nie mam dobrych wieści.- powiedział lekarz.
- Dzień Dobry. – powiedziałam ze łzami w oczach.
- Pacjent miał bardzo silne wstrząśnienie mózgu , które spowodowało małego krwiaka. Chłopak jest w śpiączce , nie jesteśmy w stanie powiedzieć kiedy się obudzi. Wypadek był bardzo poważny.
- Boże dlaczego? - powiedziałam płacząc jeszcze bardziej.
- Matko Boska, czemu oni chcieli tam jechać. – powiedział Louis przytulając Liam'a.
- Bardzo mi przykro. – powiedział lekarz spuszczając głowę.
Gdy miał już wychodzić wstałam i powiedziałam.
- A co z Perry?
- Ona , ona jest w bardzo poważnym stanie. Miała silne krwawienie , walczy o życie.
Straszy pan powiedział i wyszedł.
Podeszłam do chłopców i przytuliłam ich najmocniej jak umiałam. Wszystko było jak koszmar, z którego nie można się obudzić.
- Mówiliście fanom? Rodzicom Perry? A jego rodzicom? – zapytałam zatroskana.
- Rodzice Perry nie odbierają , nie można się do nich dodzwonić , ale cały czas próbujemy. Rodzice Zayn'a już jadą , a fani? Oni nic nie wiedzą, nie wiemy jak mamy im to napisać. – powiedział Liam.
- No tak tweet to głupie załatwienie sprawy, ale przecież musicie im powiedzieć.
- Musimy, ale jak? Mają prawo wiedzieć. Może zrobimy twitcama?
- No niby to jedyne wyjście.
- Harry , pojedź po laptopa.
- Dobra , już się robi.
My w tym czasie usiedliśmy wkoło łóżka Zayn'a. Wpatrywaliśmy się w jego okaleczoną twarz. Jeszcze tak niedawno siedział u mnie w pokoju uśmiechnięty , a teraz co? Walczy o życie.
- Niall. – powiedziałam przez łzy.
- Tak?
- On się obudzi , on będzie żył. Musi, ja go ko.. – powiedziałam prawie mówiąc o tym chłopcom. – Potrzebujemy go. – wtrąciłam jednak.
- Wszystko będzie dobrze , zobaczysz.
Nagle zobaczyliśmy , że do pokoju wszedł lekarz. Nie miał dobrej informacji.
- Perry , ona odeszła. Bardzo mi przykro. Jej organizm nie wytrzymał , straciła zbyt wiele krwi. – powiedział doktor opuszczając pomieszczenie.
- Co? – powiedziałam sama do siebie.
Usiadłam opierając się o ścianę. Nie mogłam już nic zrobić. Wszystko było dla mnie koszmarem. Nie polubiłam Perry chodź nawet jej nie znałam. Może dlatego , że to Zayn wybrał ją , a nie mnie? Tak, pewnie chodzi o to. Lecz tak czy inaczej Zayn ją kocha , co powie jak się obudzi?
Nagle do pokoju wszedł Harry trzymając laptopa. Nie wiedział co się stało.
- Peeey nie żyje. Nie wytrzymała tego. – powiedział Liam.
- Matko! Zayn się załamie. Kochał ją strasznie. – powiedział Harry.
On ją kochał. A ja bezczelnie mówiłam , że ona na niego nie zasługiwała. Teraz wiem , że to ja nie zasługiwałam na niego. Nie byłam godna jego miłości , nie byłam godna , aby to on poświęcał czas mnie. W tym momencie to zrozumiałam , jednak było już na to za późno.
- Na pewno robimy tego TwitCama?
- Tak, muszą wiedzieć.
Załączyliśmy komputer , weszliście na TT , mówiąc fanom , że za 5 minut będzie TC. Niall zalogował się na konto One Direction i włączył kamerę.
- Cześć wszystkim, – przywitaliśmy się ocierając łzy.
'' Co się stało? '' , '' Dlaczego płaczecie? ''  Pytali fani. Nie wiedzieliśmy jak im to powiedzieć.
- Musimy wam coś powiedzieć. To nie będzie zwyczajny twitcam. Teraz wszystko się zmieni.- zaczął Liam.
- Tak, zdecydowanie, teraz wszystko się zmieni, a koncerty będą , ech , odwołane. - powiedział Harry spuszczając głowę.
'' Co? '' , '' Dlaczego? '' pytali fani
- Pamiętacie Perry? – zapytał Lou.
Zaczęłam jeszcze mocniej płakać.
- Perry nie żyje , a Zayn jest w śpiączce. Mieli poważny wypadek.
'' O mój Boże! '' , '' Jak to się stało. '' Pytań było bez liku , a my nie wiedzieliśmy jak na nie odpowiedzieć.
- Pokażemy go Wam. – powiedziałam.
Wzięłam laptopa i zaniosłam siadając na taborecie obok Zayn'a. Skierowałam na jego okaleczoną twarz.
- Was też to tak cholernie boli? Nie mogę przestać płakać , on żyje , a ja ciągle myślę , że to już koniec. – powiedziałam do fanów. - wiecie co jest najgorsze? Fakt, że nie wiemy kiedy się wzbudzi , może to być jutro , za miesiąc a może za rok? A nawet nigdy. Nie chce o tym teraz myśleć , nie umiem.
- Tak, to cholernie bolesne , czuje się tak dziwnie , bezradnie. Mój najlepszy przyjaciel , nic nie mogę zrobić. – powiedział Liam.
- Kochani , musimy już kończyć. Nie martwcie się , przynajmniej spróbujcie , będziemy was o wszystkim informować. Do zobaczenia. – powiedział Harry wyłączając laptopa.
W tym momencie do pokoju weszli rodzice chłopaka. Widać po kim odziedziczyli urodę. Chłopcy przywitali się uściskiem z jego rodzicami. Jego mama nie mogła opanować łez , ojciec chłopaka próbował trzymać się mocno i zachować jak facet , jednak też po jego policzku spływały krople rozpaczy.
- Dzień dobry. – powiedziałam.
- Ach , dzień dobry , to ty jesteś Nikola tak? – zapytała mama Zayn'a.
- Tak , to ja. – uśmiechnęłam się prawie niezauważalnie.
- Kochani , jak to się stało? Gdzie Perry? Co powiedział lekarz.
- Nie znamy szczegółów wypadku , tak naprawdę nie wiemy nic. Perry , umarła. Wykrwawiła się. Lekarz, ech , Zayn ma małego krwiaka , wstrząs mózgu i jak widzisz śpiączka.
- O mój Boże, Perry. On ją tak kochał. – powiedział jego tata.
- Tak wiemy to. Strasznie się o niego boje.. – powiedział Harry głosem małego dziecka.
- Wiem , że nie powinnam się wypowiadać. Ale do tej pory widziałam wszystko w czarnych barwach, teraz wierze , że będzie dobrze. Musimy wierzyć. – powiedziałam delikatnie się uśmiechając.
- Kochanie , zawsze możesz się wypowiedzieć. Chłopcy dużo o tobie mówili , a więc spokojnie. – powiedziała kobieta podchodząc do mnie i przytulając.
To było bardzo miłe z jej strony.
____________
Łuhuhuhu , ale dzisiaj wyjątkowo długi wyszedł , jak nigdy xD hehehe.
Og nie wiem kiedy bd kolejny , wątpię że jutro dodam. ;/ później święta więc nie mam pojęcia kiedy bd nowy. Ale mogę obiecać , że postaram się w tym tygodniu jeszcze dodać. ;*
iii dziękuuuje wam bardzo , że czytacie i wam się podoba. ^^ ♥

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego