• Wpisów: 52
  • Średnio co: 33 dni
  • Ostatni wpis: 4 lata temu, 13:35
  • Licznik odwiedzin: 3 712 / 1760 dni
 
tommo17
 
Nikola's PoV *

- A co? Zabronisz? - zapytał ze złością Louis.
- A jeżeli tak? - odpowiedział.
- To i tak będziemy o niej gadać. - powiedziałam.
- A ty co? Nie znasz jej , nie wiesz co mi zrobiła... Zajmij się swoim życiem , a nie się w cudze wpier.dalasz.- powiedział do mnie ze złością.
- Szkoda , że to najpierw ty wpier.doliłeś się do mojego.- powiedziałam ze łzami w oczach.
- Harry , nie krzycz na nią. Miała prawo widzieć. - Powiedział Liam.
- Ah , to już wiesz tak? No tak , wszystkim rozgadajcie. - powiedział ze złością.
- Wiecie co , już nie jestem głodna. - powiedziałam wychodząc z salonu.
Z płaczem poszłam do pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz , wyjęłam swoją torbę i zaczęłam się pakować. Nie wytrzymam tutaj ani chwili dłużej.
- Nikola , otwórz. - powiedział Harry.
- Idź stąd , daj mi spokój , nie chce Cię widzieć. - rzuciłam bezmyślnie.
- Przepraszam , poniosło mnie.
- Trzeba było się zastanowić co się mówi.
Nic już nie powiedział , spakowałam się i gdy miałam już pewność , że jego tam nie ma wyszłam z pokoju. Po cichu zeszłam na dół i skierowałam się w kierunku drzwi wejściowych. Złożyłam buty i wyszłam na zewnątrz.
- Co ja robię? - powiedziałam sama do siebie przez łzy.
Zamówiłam taksówkę.
- Dzień dobry. Poproszę na lot.. - nagle przypominałam sobie o Zayn'ie. - Poproszę do szpitala.
Taksówkarz zawiózł mnie w miejsce do którego chciałam jechać , zapłaciłam i udałam się w kierunku szpitala. Weszłam w korytarz przez który szłam dwa tygodnie temu , kiedy dowiedziałam się , że Zayn miał wypadek. Weszłam do pokoju w którym leżał mój ukochany. To wszystko nadal do mnie to nie docierało.
- Hej Zayn. - powiedziałam.
Cisza była najgorszą rzeczną tych odwiedzin.
Opowiedziałam mu o wszystkim co się do tej pory działo , o Harry'm , o Alex , o dzisiejszej kłótni. Jednak dalej nie doczekałam się odpowiedzi. Nie wiem czemu myślałam , że jak mu to wszystko powiem obudzi się. Mijał już drugi tydzień , a on dalej jak nie żywy. Nagle do pokoju wszedł lekarz.
- Dzień dobry. - przywitał się.
- Witam Pana. - powiedziałam ocierając łzy.
- Nie musi pani płakać , pierwszy raz od dwóch tygodni przenoszę dobre informacje. Pacjent jest na dobrej drodze do wybudzenia. Jego mózg dobrze pracuje , jednak dalej trzeba uzbroić się w cierpliwość.
- Na prawdę? Nawet pan nie wie jak mi ułożyło. A kiedy mniej więcej powinien się obudzić?
- Myślę , że w ciągu tygodnia , może dwóch. A więc już blisko.
- Dziękuję bardzo. - powiedziałam rzucając się na szyje lekarzowi. - Przepraszam , ale jestem taka szczęśliwa.
- Nic się nie stało , rozumiem panią. - Powiedział lekarz uśmiechając się - muszę już iść , do widzenia.
- Do zobaczenia.
Lekarz wyszedł a ja nie umiałam opanować radości , do tej pory to najlepsza wiadomość jaka była. Jednak zaraz spojrzałam na torbę , która leżała na łóżku Zayn'a. Łzy momentalnie napłynęły mi do oczu.
- Muszę coś jeszcze zrobić. - pomyślałam.
Pożegnałam się z chłopakiem całując go w policzek.
- Kocham cię. - Powiedziałam i wyszłam ze szpitala.
Wsiadłam w taksówkę i udałam się na cmentarz znajdujący się zaledwie kilka kilometrów od szpitala. Wysiadłam z samochodu i poszłam na grób Perrie. Usiadłam na ławce i położyłam kwiaty kupione po drodze.
- Cześć Perrie. - powiedziałam. - Wiesz , że gdybyś tu była nie chciałabyś ze mną gadać. Przepraszam cię. Zayn cię kochał , a ja? Zachowałam się jak suka , nie potrafiłam zaakceptować jego szczęścia.
Spojrzałam na jej zdjęcie na grobie. Była piękną blondynką. Miała anielski uśmiech , zgrabny nosek. Nie dziwne , że Zayn wybrał ją.
Dopiero zauważyłam , że zegarek pokazuje już godzinę 19.00 , byłam już kilka godzin po za domem. Mój telefon zaczął dzwonić kiedy byłam w drodze na lotnisko.
- Co? - odpowiedziałam do słuchawki.
- Nikola , gdzie ty jesteś , martwimy się!- powiedział Louis.
- Nie martwcie się , wracam do domu.
- Przepraszam co robisz?
- To co usłyszałeś.
- Gdzie jesteś?
- Na lotnisku. Cześć.
- Ale...
Rozłączyłam się. Usiadłam na fotelu w budynku przed lotniskiem i czekałam na swój samolot do Polski. Nie za szczególnie mi się tam spieszyło , ale tu też nie miałam ochoty zostać , nie po tym wszystkim.
Nagle do budynku wbiegł wysoki chłopak , Louis. Szybko wstałam z miejsca i udałam się z stronę przeciwną od chłopaka.
- Niki , stój do cholery.
- Zostaw mnie , nie rozumiesz tego?!
- Wiem , że jesteś zła na Harry'ego. Ale on już taki jest , wybacz mu. Siedzi w pokoju złamany.
- Mógł uważać no to co mówi , słowa bolą.
- Wiem , ale proszę , nie rób tego. Zostań , choćby dla Zayn'a.
- Dla Zayn'a? A więc wiesz tak?
- Tak , Liam mi powiedział. Nie złość się na niego.
- Dobra , dobra , ale Harry nie wie?
- Spokojnie , on się nie dowie. Niki , chodźmy do domu , robi się zimno. A ty w jakimś marnym swetrze.
Nie umiałam mu się sprzeciwiać , do tego zdjął swoją bluzę i dał mi ją.
- Dobra , ale nie mówcie nic Harry'emu o Zayn'ie.
- Nie masz się czym przejmować. - powiedział dając mi buziaka w policzek.

Louis PoV*

Harry przesadza , jak on mógł tak wyrazić się do Nikoli? Mówił , że ją kocha , ta niespodzianka , a teraz co? Obraża ją? Czy on jest normalny?
- Wiecie co , nie jestem już głodna. - podziała.
Wyszła z pokoju z płaczem , zranił ją cholernie. Bardzo chętnie podszedł bym do niego i coś mu zrobił , ale nieszczęść już nam nie brakowało. Usiadłem patrząc na niego jakby kogoś zabił.
- Co się gapisz? - rzucił do mnie.
- Stary , ogarnij. Najpierw mówisz , że ją kochasz a teraz takie scenki odwalasz. Czy ty jesteś pewny tego co do niej czujesz? - zapytałem.
- Dajcie mi spokój.
Wstał z fotela i poszedł na górę , nie zatrzymałem go. Widziałem w jego oczach , że zrozumiał , że źle zrobił.
Harry cały dzień przesiedział w swoim pokoju. Nie odezwał się od nas ani słowem. Niki też się nie pokazywała. Zaczęło być to niepokojące. Postanowiłem , że zobaczę co robi. Wszedłem do jej pokoju i co? Pusto kur.wa , nie ma nikogo. Szafki były puste i otwarte , wystraszyłem się. Nie wiedziałem co zrobić. Wreszcie chwyciłem telefon i wybrałem numer Nikoli.
- Co? - usłyszałem w słuchawce.
- Nikola , gdzie ty jesteś, martwimy się! - powiedziałem, bardzo się o nią bałem.
- Nie martwcie się , wracam do domu.
- Przepraszam co robisz?
- To co usłyszałeś.
- Gdzie jesteś? - zapytałem z przejęciem.
- Na lotnisku. Cześć.
- Ale ... - nie zdążyłem powiedzieć , bo się rozłączyła.
Szybko zbiegłem na dół , chwyciłem swoją bluzę założyłem buty i poszedłem do samochodu. Jechałem jak wariat , nie mogłem pozwolić , aby wyjechała z takie powodu. Harry zachował się źle , ale Zayn , Zayn jej potrzebował.
Dojechałem na miejsce i szybkim krokiem udałem się do wejścia. Na szczęście siedziała na fotelu , zdążyłem. Wstała unikając mojego wzroku i odeszła w przeciwnym kierunku.
- Niki , stój do cholery.
- Zostaw mnie , nie rozumiesz tego?!
- Wiem , że jesteś zła na Harry'ego. Ale on już taki jest , wybacz mu. Siedzi w pokoju złamany.
- Mógł uważać na to co mówi , słowa bolą.
- Wiem , ale proszę , nie rób tego. Zostań , choćby dla Zayn'a.
- Dla Zayn'a? A więc wiesz tak? - zapytała zdziwiona.
- Tak , Liam mi powiedział. Nie złość się na niego.
- Dobra , dobra , ale Harry nie wie?
- Spokojnie , on się nie dowie. Niki , chodźmy do domu , robi się zimno. A ty w jakimś marnym swetrze.
Zdjął swoją bluzę i dałem ją Nikoli.
- Dobra , ale nie mówcie nic Harry'emu o Zayn'ie.
- Nie masz się czym przejmować. - powiedziałem dając jej buziaka w policzek.
Wpadliśmy do samochodu i pojechaliśmy do domu.

Nikola's PoV *
Wsialiśmy do samochodu , zapięłam pasy. Nie odzywałam się do niego nawet słowem. Nie miałam siły , jedynie co chciałam to iść spać. Jednak przede mną czekała dość nie miła rozmowa z Harry'm. Dojechaliśmy na miejsce , wysiadłam z pojazdu i udałam się do domu. Bez żadnego słowa przeszłam obok Harry'ego , który jak widać nie był w dobrym humorze. Poszłam na górę , położyłam swoją torbę obok łóżka , chwyciłam piżame i poszłaś wziąć kąpiel. Gdy już skończyłam poszłam do siebie do pokoju i usiadłaś na łóżko.
Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
- Proszę. - powiedziałam.
- Cześć , możemy pogadać?- powiedział nie śmiało Harry wchodząc do pokoju.
- Eh , możemy. - powiedziałam nie ukrywając niechęci.
- Wiem , że jestem ostatnią osobą , z którą chcesz teraz gadać... Ale...
- Jaki ty wspaniałomyślny.
- Tak , wiem. Ale zrozum , Alex nie jest moim ulubionym tematem. Po tym co mi zrobiła , nie chce o niej słyszeć.
- Ale Harry , skąd wiesz , że to wszystko co mówisz jest prawdą?
- Nie rozumiem.
- Skąd wiesz , że to dziecko nie jest twoje? Skąd wiesz , że to rzeczywiście nie był jej kuzyn.
- Dzieciak? Nie obchodzi mnie. Tego kolesia nigdy nie widziałem na oczy.. Ja po prostu...
- Poniosło cię. Tak samo jak dziś w południe. Nie pogadałeś z nią na spokojnie.
- No i co z tego? Zrobiła to.
- Harry , ona wychowuje wasze dziecko.
- A jeżeli ono nie jest moje?
- A jeżeli jest?
Widziałam jak dochodzi do niego to co mu powiedziałam. Może choć trochę przemyśli to co zrobił.
- Dobra , idę. Przepraszam cię Nikola. Na prawdę nie chciałem , aby tak wyszło.
- Dobra , dobra. Nie ma o czym gadać.
Uśmiechnął się i wyszedł. Położyłam się , przykryłam kołdrą i zasnęłam.

Harry PoV*

Wyszedłem z pokoju Nikoli i udałem się do sypialni. Usiadłem na łóżku i chwyciłem się za głowę. Nie widziałem jej ponad rok , prawie o niej zapomniałem teraz wszystko wraca.
- Jeżeli , jeżeli te dziecko , jeżeli ona nic nie zrobiła? Co ja wtedy zrobię? Kur.wa co ja zrobiłem.- pomyślałem.
Chwyciłem swój telefon i zacząłem przeglądać kontakty. Znalazłem! Mam jeszcze jej numer , mam nadzieję , że jest aktywny. Gdy chciałem zadzwonić spojrzałem na godzinę. No tak , jest 23.00 , powstrzymałem się.
- Co za popieprzony dzień. - powiedziałem.
Poszedłem wziąć prysznic i położyłem się spać.

Nikola's PoV*

Wstałam dziś bardzo wcześnie. Nie mogłam spać , może to przez te wszystkie emocje związane z wczorajszym dniem. Podniosłam się z łóżka , założyłam pierwsze lepsze ubrania i zeszłam na dół. Przed telewizorem siedział Louis z Niall'em.
- Hej chłopaki.
- Cześć. Czemu tak wcześnie wstałaś? - zapytał z troską Lou.
- Nie mogłam już wytrzymać. Głowa mnie boli..
- Moja biedna. - powiedzieli jednocześnie.
- O ! Zapominałam. Mam świetne informacje. Byłam wczoraj u Zayn'a i akurat przyszedł lekarz.
- Byłaś tam? I co?
- Powiedział , że powinien obudzić się z ciągu dwóch tygodni.
- I dopiero teraz nam to mówisz? Przecież to wspaniała wiadomość. - wykrzyknął Niall.
- Przepraszam , zapominałam.
- Dobra nie ważne. Chłopaki ! Chodźcie tu ! - krzyknął na cały salon Louis.
Jak na grzecznych chłopców przestało zbiegli na dół i usiedli na podłodze.
- Co się stało? - zapytał podekscytowany Liam.
- Niki była wczoraj w szpitalu , Zayn ma się obudzić w ciągu dwóch tygodni.
- Oczywiście to przypuszczenia lekarzy. - dodałam.
- Serio? Żartujecie sobie z nas.
- Wygląda abyśmy żartowali? - powiedział Niall.
- No dobra , nie wygląda. - powiedział Harry.
Nagle wpadłam na genialny moim zdaniem plan , ale cholernie wredny.
- Chłopcy , zaraz wracam , idę na górę.
- Ok , czekamy. - powiedział Liam.
Wstałam i udałam się na górę. Po cichu weszłam do pokoju Harry'ego. Na jego biurku leżało to , czego szukałam.. telefon. Wiem , że nim powinnam tego robić , ale to jedyny sposób , aby się z nią spotkać. Wzięłam telefon do ręki i zaczęłam przeglądać numery , jest - Alex. Mam nadzieję , że to ona. Spisałam numer na kartkę i poszłam na dół.
- Jestem. - powiedziałam - Idę się przejść  , niedługo będę.
- Jasne , tylko nie idź daleko. - powiedział Niall.
- Niall kochanie ty moje , nie jestem dzieckiem. - zaśmiałam się.
Założyłam buty i wyszłam na dwór kierując się z stronę małej polany. Usiadłam na ławce wyciągnęłam kartę z numerem i telefon.
- Dobra , dzwonię , raz się żyje. - powiedziałam sama do siebie.
Wcisnęłam zieloną słuchawkę i usłyszałam sygnał.
- Halo? - powiedział głos w słuchawce.
- Dzień dobry. Czy dodzwoniłam się do Alex?
- Tak , a o co chodzi? - zapytała.
- Mam na imię Nikola , jestem przyjaciółką Harry'ego Stylesa.
- Przepraszam , że kogo? Jednak o mnie pamięta? -zapytała ze zdziwieniem.
- Pamięta i to bardzo dobrze , czy możemy się spotkać? - zapytałam niepewnie.
- Hmm , możemy , może być jutro o 14.00 na Oxford Street?
- Oczywiście , do zobaczenia.
- Cześć. - odpowiedziała.
Schowałam telefon do kieszeni i głęboko odetchnęłam.
____________________
Sorrki , że dawno nic nie pisałam , ale oceny same same by się nie poprawiły. ;/
Za to jest troszkę dłuższy ;p he. ♥

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego